Bordo


Nie jesteśmy muzykami. Gramy na instrumentach, ponieważ nie potrafimy na nich grać. Nie chcemy być wielkimi herosami scen, nie chcemy z nikim konkurować. Chcemy być twórcami we własnej, niższej sferze, pragniemy dla siebie twórczości, pragniemy rozkoszy twórczej.

W naszej muzyce najbardziej cenimy zgrzyt, pokraczność, przestrzeń, kreowanie nowych brzmień, powolność i ociężałość, nie gardzimy również piękną melodią. Muzyka nasza może być słodka jak czekolada lub kwaśna jak cytryna.

Artyści dnia siódmego - myślę, że takie określenie pasuje do nas najbardziej. Po tygodniowych zmaganiach z rzeczywistoscią, siódmego dnia spotykamy się w miejscu gdzie "wyświetlamy własne filmy" przy pomocy dźwięków. Tworzymy muzykę do nieistniejących filmów z nieistniejącymi dialogami. Opowiadamy o tym co w nas, co widzieliśmy, czego się boimy, kogo kochamy, czego nienawidzimy. Historie, które opowiadamy są często bardzo zawikłane, trudne do zrozumienia a także trudne do opowiedzenia przy pomocy kilku dźwięków i kilku słów. Należy przyznać, że nie należymy do osób bardzo "rozmownych", aczkolwiek upartych, pomimo różnych przeciwności nadal "mówimy".

Jesteśmy trochę pokraczni, czasem poważni lub też może śmiertelnie niepoważni. Pokazujemy swoje piękne różowe ciało naprzeciw ślicznie opalonej skóry młodej kobiety.

Rzeczywistość jest nieciekawa. Czasem jednak wchodzimy w ten piękny świat, przybierając cudze gesty, pozy, miny. Dopiero podczas snu, czy też na granicy rzeczywistości i snu, wszystko staje się możliwe. Na pograniczu dzieją się rzeczy dziwne i ciekawe. Dawkując sobie rzeczywistość staramy się zachować równowagę. Słuchając i podglądając z przymrużonymi lub szeroko otwartymi oczyma, malujemy muzyką obraz, czerpiąc z niego to, co jest dla nas ważne.

My w mieście i miasto w nas ze wszystkimi konsekwencjami. Z jednej strony fascynuje nas bogactwem wydarzeń, z drugiej zaś przeraża faktem determinacji życia człowieka. To właśnie miasto wywarło na nas ogromny wpływ i przyczyniło się do tego, że muzyka stała się naszym środkiem i celem. Wielcy artyści małych scen.

R.S.

read more

Nie jesteśmy muzykami. Gramy na instrumentach, ponieważ nie potrafimy na nich grać. Nie chcemy być wielkimi herosami scen, nie chcemy z nikim konkurować. Chcemy być twórcami we własnej, niższej sferze, pragniemy dla siebie twórczości, pragniemy rozkoszy twórczej.

W naszej muzyce najbardziej cenimy zgrzyt, pokraczność, przestrzeń, kreowanie nowych brzmień, powolność i ociężałość, nie gardzimy również piękną melodią. Muzyka nasza może być słodka jak czekolada lub kwaśna jak cytryna.

Artyści dnia siódmego - myślę, że takie określenie pasuje do nas najbardziej. Po tygodniowych zmaganiach z rzeczywistoscią, siódmego dnia spotykamy się w miejscu gdzie "wyświetlamy własne filmy" przy pomocy dźwięków. Tworzymy muzykę do nieistniejących filmów z nieistniejącymi dialogami. Opowiadamy o tym co w nas, co widzieliśmy, czego się boimy, kogo kochamy, czego nienawidzimy. Historie, które opowiadamy są często bardzo zawikłane, trudne do zrozumienia a także trudne do opowiedzenia przy pomocy kilku dźwięków i kilku słów. Należy przyznać, że nie należymy do osób bardzo "rozmownych", aczkolwiek upartych, pomimo różnych przeciwności nadal "mówimy".

Jesteśmy trochę pokraczni, czasem poważni lub też może śmiertelnie niepoważni. Pokazujemy swoje piękne różowe ciało naprzeciw ślicznie opalonej skóry młodej kobiety.

Rzeczywistość jest nieciekawa. Czasem jednak wchodzimy w ten piękny świat, przybierając cudze gesty, pozy, miny. Dopiero podczas snu, czy też na granicy rzeczywistości i snu, wszystko staje się możliwe. Na pograniczu dzieją się rzeczy dziwne i ciekawe. Dawkując sobie rzeczywistość staramy się zachować równowagę. Słuchając i podglądając z przymrużonymi lub szeroko otwartymi oczyma, malujemy muzyką obraz, czerpiąc z niego to, co jest dla nas ważne.

My w mieście i miasto w nas ze wszystkimi konsekwencjami. Z jednej strony fascynuje nas bogactwem wydarzeń, z drugiej zaś przeraża faktem determinacji życia człowieka. To właśnie miasto wywarło na nas ogromny wpływ i przyczyniło się do tego, że muzyka stała się naszym środkiem i celem. Wielcy artyści małych scen.

R.S.

Facebook Twitter bordowi.pl